Czy wychowywanie dziecka przez dawanie klapsów jest dobre? W żadnym wypadku, ale alternatywa wcale nie boli mniej.

2년 전

Podczas bezsensownych i głupich sporów czy klapsy należy uznać za bicie dziecka, czy nie, należy sobie to jasno i raz na zawsze wyjaśnić, a więc jak to będzie w Okcydencie?

il_570xN.339763723.jpg

Wychowanie dziecka to trudna i odpowiedzialna praca. Nikt nie rodzi się ze zdolnościami super-rodzica. Najczęściej wynosimy wzorce z domu, kierujemy się intuicją rodzicielską czy przekonaniami światopoglądowymi. Najlepszy rodzić to ten któremu pewnie sprawy zdążyły już się poukładać w głowie. W końcu rodzice nie mają pełnić roli tylko dostawców jedzenia.

Ostatnimi czasy źle się dzieje. W modelu działania opiekuńczego państwa w którym żyjemy ingerowanie w młodzież od najmłodszych lat stało się obowiązkowe. Tak, więc krok po kroku metodą salami rodzice coraz mocniej są redukowani do właśnie stróży mających pilnować żeby dziecko się przypadkiem nie zabiło i dostawców jedzenia. Jednak rodzice chcą wychować dziecko po swojemu, według własnych przekonań. Dlatego też ich kontrola nad rozwojem dziecka zostaje stopniowo ograniczana.

Od razu idzie to w parze z mitami, oczywiście nie przypadkowo zaraz po zakazie klapsów słyszy się, ze gdyby państwo nie ingerowało w wychowanie dzieci, rodzice najpewniej by je pozabijali.
Jednak ani pokolenie naszych rodziców, ani nasze nie jest pokoleniem psychopatów.

Rodzice oczywiście nie są idealni. Nikt ich nie szkolił z rodzicielstwa. Wychowują jak umieją. W związku z tym sięgają po metody wyniesione z domu. Chyba każdego rodzica własne dziecko potrafiło zupełnie wyprowadzić z równowagi. Ludzie jednak kierują się głównie emocjami, a już zwłaszcza gdy chodzi o własne dzieci. Bardzo często podczas kłótni nie potrafią się dogadać. I jeden i drugi nie chce ustąpić, tylko, że zasadniczą różnicą jest to, że to rodzic jest osobą dojrzałą, rozwiniętą z doświadczeniem życiowy i to on przede wszystkim wie co dla dziecka w danym momencie będzie dobre, przynajmniej według niego.

Nie oszukujmy się małe dzieci przyjmują zakres pojmowania na poziomie zwierząt. Ich wychowanie na wczesnym etapie przypomina nieco trening zwierzątka. Zrób „papa”, wyślij buziaczka, tego nie jedz. Nie są w stanie często pojąć złożonych konsekwencji swoich decyzji i muszą poprzestać na decyzji rodzica. Podobnie jak zwierzęta są przymuszane do odpowiednich działań i tak jak one reagują buntem. Jak pisałem nikt nie uczy przecież rodziców jak wychowywać dzieci dlatego aby okazać swoja dominacje nad niepokornym dzieckiem i wymusić posłuszeństwo, stosują najprostszą metodę przełamania impasu.

Ból tyłka działa i na zwierzęta i na dzieci otrzeźwiająco. Klaps opiera się na najprostszej metodzie wychowawczej czyli tresurze. Tego nie rusz bo boli, to rób to będzie nagroda. I nie można winić tutaj nikogo, jedna osoba jest zbyt mało rozwinięta aby pojmować bardziej złożone rzeczy, druga nie posiada fakultetu z pedagogii, są po prostu normalnymi ludźmi.

Jak w każdym rozwiązaniu istnieją patologie. Zawsze istniał pewien odsetek rodziców który zupełnie nie nadawał się do pełnienia swojej roli. Jako, że żyjemy w systemie powszechnych emerytur, dzieci nie stanowią już dla rodziców jedynej szansy i obietnicy spokojnej starości. Rodzice nie opierają już na nich swojego być, albo nie gdy opadną z sił, dlatego też pozwala im to czasami bez skrupułów i opamiętania tłuc dzieciaki.

Powody tego opisałem w artykule „Powszechne emerytury zniszczyły nam cywilizacje”, polecam przeczytać gdyż jest to bezpośrednia przyczyna znęcania się nad dziećmi. A skoro żyjemy w systemu który bohatersko walczy z problemami które sam stwarza, kapitan Państwo zadecydował, że odtąd klapsy zostają zakazane.

Także jak rozumiem jest to w pełni jasne, naprawmy ten patologiczny system a, żaden urzędnik nie będzie potrzebny do wychowania dziecka. Jednak w naszym pseudo systemie wyszło jak zawsze, wszystko miało być pięknie tylko rząd zapomniał o jednej bardzo ważnej kwestii, cywilizacji nie da się naprawić ustawą, ale da się ją jedną ustawą zepsuć.

Gdy zakazano dawać klapsów, rodzice nie rzucili się nagle na programy wychowawcze, nie zaczęli czytać i zgłębiać swojej wiedzy o technikach wychowania dziecka. Politycy jak zwykle zakazali czegoś i umyli ręce, sprawa rozwiązana. Zamiast zacząć od edukacji i uświadamiania rodzicom alternatywnych dróg, napisali ustawę i uleczyli społeczeństwo. Rodzice jednak pozostali na swoim poziomie, na tradycjach wyniesionych z domu i na zwykłych ludzkich odruchach. Ich sposoby wychowawcze pozostały niezmienione. Dzieci również nagle nie stały się bardziej rozumne, nadal wszystko opiera się na systemie tresury, kary i pochwały. Tylko kary nieco się zmieniły.

Nastała era szantaży emocjonalnych, bo pan zabierze, bo cię tu zostawię. Nastały czasy dzikich wrzasków zdesperowanych i bezsilnych rodziców, obrażania się na własne dzieci i wyzywania.
Przemoc nie jedno ma imię, nie koniecznie musi być fizyczna.

Byłem kilka razy świadkiem zachowania przysłowiowego „Niegrzecznego Dyzia” tylko za każdym razem zamiast kilku klapsów przez kolano pana Wokulskiego było szarpanie za rękę, wyzwiska, płacz i co najbardziej utkwiło mi w pamięci to wrzask. Prości ludzie, nie potrafią zapanować nad własnymi dziećmi. Została im odebrana jedyna przewaga na dziećmi którą mieli, w zamian nie otrzymali nic. Po obserwacjach jestem wręcz skłonny stwierdzić, że z zachowania zaczynają upodabniać się i stosować techniki małego dziecka. Obrażają się, są oschli, szorstcy dla własnych dzieci aby była to dla nich forma kary. Nie pozwalają bawić się z przyjaciółmi, dają kary, szlabany, straszą i grożą.

il_300x300.1377267271_tpbl.jpg

Dziecko nic tak bardzo nie potrzebuje jak stabilnie emocjonalnego rodzica. Potrzebuje kogoś kto jest jak filar. Kogoś kto zawsze jest taki sam, na którego zawsze można liczyć i nigdy nie zawodzi, ani nie odtrąca. I co z tego, że niegrzeczne dziecko dostało po tyłku gdy nie chciało odrabiać zadań z matematyki i rzucało zeszytem po domu, skoro gdy tyłek trochę pobolał i emocje opadły w każdej chwili mogło liczyć na przytulenie rodzica i jego pomoc. Sytuacja w której obrażony rodzic skazuje dziecko na radzenie sobie samemu nie poskutkuje niczym tylko problemami w szkole i w rodzinie.

Chodzi tu o to, że nowoczesne kary stosowane przez standardowych zwyczajnych rodziców wyczyniają dużo większa szkodę dziecku niż tak znienawidzone klapsy. Bo czymże jest bolący pośladek w porównaniu z życiem w ciągłym wrzasku, kłótniach czy oschłości ze strony rodzica.

Co widzi młody pies gdy pan pozwala mu na demolowanie domu czy gryzienie foteli. Widzi, że właściciel jest słaby, a jako że zwierzęta są stadne, nigdy nie posłuchają kogoś w hierarchii niżej od nich. Kogoś kogo ani nie szanują, ani nie uważają za silniejszego. Dziecko nie szanuje rodzica który nie potrafi zapanować nad nim w żaden sposób. To żałosne gdy widzi się miotających rodziców i dzieci które śmieją im się w twarz. Te dzieci nad nimi nie górują. Te dzieci są skrzywdzone. Nie są dojrzałe, potrzebują wzorców i poczucia bezpieczeństwa, a dostają rodzica łajzę.

960b78e683a49bfb814c1351ed0cec5c.jpg

Istnieje mnóstwo świetnych sposobów na wychowanie dzieci z głową i bez przemocy. Źródła które czytałem są niesamowite, ludzie tworzący i opisujący zasady wychowawcze potrafią wpłynąć na dzieci samym szacunkiem i poczuciem poszanowania dla rodzica i jego mądrości i pracy.

Tylko, że te sposoby są dla ludzi którzy się starają, którzy chcą wychować właśnie dzieci aby przyniosły sobie i rodzinie chlubę. Reszta ludzi nadal będzie próbowała wychować swoje dzieci w standardowy, tradycyjny sposób, tylko , że bez klapsów, a to powoduje katastrofalne skutki.

Nie piszę tu o wychowaniu bezstresowym czy innych bzdurach, już dano zostało udowodnione jak to bardzo nie działa i jak późniejsi dorośli ludzie po wychowaniu tym systemem nie dają sobie rady w życiu. Podobno 80% szwedzkich pacjentów poradni psychologicznych to właśnie dzieci wychowane bezstresowo.

Jak zwykle to co dobrze wychodzi na papierze ma się nijak do rzeczywistości. Tak oto mamy ludzi z problemami psychicznymi nie dlatego, że ojciec bił, tylko dlatego, że ojciec to łajza. Tylko o ile taki ojciec (czy matka) sadysta zdarzał się relatywni rzadko, to ludzie nie radzący sobie z wychowaniem dzieci występują w co drugiej rodzinie.

Kary psychiczne są znaczeni gorsze od kar fizycznych i chociaż na pierwszy rzut oka nie wywołują tak poważnych sutków to w przyszłości maja katastrofalne konsekwencje.

Przyznam szczerze, że pochodzę z rodziny w której byłem wychowywany właśnie standardowo. Gdy grałem piłką po domu, nikt nie wydzierał się na mnie jak opętany, mama nie obrażała się na mnie i nie płakała, nikt nie był później na mnie zły, ani obrażony. Tata po prostu, uderzał mnie w tyłek i wyrzucał piłkę przez okno. A ja płakałem, uciekałem na pole i planowałem zemstę, że jak pojadą do sklepu to i tak zagram w salonie ;)

Dostałem oczywiście kilka razy, paskiem. Zawsze mi się należało. Kiedyś taki mały gnojek (ja), pomalował kredą świeżo pomalowane ściany w pokoje przez mojego ojca. Po prostu miałem ochotę napsocić. Potem bardzo bolał mnie tyłek i jak to u małych dzieci i zwierząt bywa, odechciało mi się więcej malować po ścianach. Tylko, nikt później nie był na mnie zły, w końcu dostałem już karę. Mogłem bawić się z kolegami, moja mama przytuliła mnie gdy płakałem.

Oczywiście, mogli zamiast tego, przygotować farbę i zaprząc mnie do roboty przy naprawianiu szkód abym zrozumiał czym jest praca i wyciągnął konsekwencje z tego co robię. Mogli. Ale nie było internetu i nikt nie dostał instrukcji obsługi do dziecka po porodzie.

Mogliby też nawrzeszczeć na mnie, wyzywać, wyszarpać za ucho. Mogli być dla mnie oschli, nie odzywać się do mnie lub dać mi karę na wychodzenie z domu. A jako, że były wtedy wakacje, gdyby ktoś dał mi wybór czy chce pasek czy szlaban, wiem że wybrał bym pasek.

Oczywiście mój ojciec mógłby wpaść w szał i pobić mnie do nie przytomności, ale mam normalną rodzinę.

Dzięki zakazowi klapsów mamy znikoma ilość mniej pobić w rodzinie i masę dzieci z problemami psychicznymi. Niektórzy mogli by to nazwać na przykład, depresja, ADHD czy jeszcze jakoś inaczej. Ja nie nazwę tego wcale bo psychologii nie studiowałem, ja po prostu obserwuje świat.

Nie rozumiem jak można uważać, że kary psychiczne dla dziecka są czymś mniej szkodliwym niż fizyczne. Teraz gdy ktoś się na nas obrazi, jest nam smutno i czujemy się źle, a co dopiero w przypadku nie ukształtowanego jeszcze emocjonalnie dziecka, które uważa rodzica za najważniejszą osobę na świecie.

Na koniec, uważam że klapsy, czy jak kto woli bicie dzieci jest złe. Jednak jestem też realistą i wiem, że są kary o wiele surowsze niż bolący tyłek. Jeżeli chcemy dokonać zmian, to muszą się one dokonać ewolucyjnie, poprzez edukacje i uświadamianie, nie zakazami. Zresztą sprytni rodzice poinformują swoje pociechy, że nie warto skarżyć się na klapsy w domu, bo gdy rodzice są w więzieniu to dzieci siedzą sobie w przytułku.

2c2465bf28f8329eb4de72e10ecdd62d.jpg

Dziękuje.
"Zawsze wierzyłem w głupców. Moi przyjaciele nazywają to wiarą w samego siebie." ~ Poe

Wychowujcie dzieci z głową i przede wszystkim dbajcie o ich psychikę, w dalszej kolejności o tyłek, Bóg wam tego klapsa wybaczy, ale zniszczone emocjonalnie dzieci potrafią się zemścić. Nie mówię, żebyście byli niczym ojciec chrzestny, ale przynajmniej się starajcie. Nie ma większej potęgi niż rodzina, no chyba, że potęga atomu.

Authors get paid when people like you upvote their post.
If you enjoyed what you read here, create your account today and start earning FREE STEEM!
STEEMKR.COM IS SPONSORED BY
ADVERTISEMENT
Sort Order:  trending

Z jednej strony krytykujesz wychowywanie tzw. bezstresowe a z drugiej każdy rodzaj kary od szlabanów po klapsy. Nie obraź się ale z Twojego tekstu(stylistycznie na wysokim poziomie) nie wynika nic co podpowie w jaki sposób wychowywać dzieci. Ciekawi mnie, czy masz dzieci, a jeśli tak to jakich metod wychowawczych używasz w stosunku do nich? Pozdrawiam.

·

Witam, dziękuje za komentarz. Bardzo mi miło, że ktoś regularnie czyta to co wrzucę. Odpowiadając na pytanie, nie mam jeszcze własnych dzieci, za to moja rodzina w szerokim pojęciu tego słowa jest dosyć liczna. Wszystko co opisałem oparłem na obserwacjach, co pozwali mi podejść do tematu niejako z boku. Może nie do końca precyzyjnie się wyraziłem w tekście, ale chodziło mi o rodziców którzy szczycą się, że nigdy nie dali klapsa swojemu dziecku, a wyżywają się na nim od strony emocjonalnej. Czytałem na kilku forach o wychowaniu jak to ludzie traktują za największe zło tego przysłowiowego klapsa i piszą o różnych sposobach wychowania. Nie biorą jednak pod uwagę, że nie każdy będzie zgłębiał tajniki wiedzy zawartych na ich fanpagach, a ludzie muszą sobie jakoś radzić z wychowaniem własnych dzieci. Dlatego też chociaż tamte sposoby bardzo mi się podobały to napisałem ten tekst aby nie demonizować i wyzywać od najgorszych tradycyjnego wychowania. Klapsy w porównaniu jakie zamienniki stosują niektórzy ludzie wydają się całkiem dobrą metodą wychowawczą, a zabranianie ich ustawowo jest zwykłą głupotą naszych czasów. Najlepiej po prostu pozostawić wychowywanie dzieci rodzicom, a w przyszłości same zdecydują jak się odwdzięczyć .
Pozdrawiam.

Myślę, że należy się zastanowić, w jakim wieku wypada bić dziecko (jeśli w ogóle). Zwierzęta w większości przypadków nie dostrzegają powiązania przyczynowo-skutkowego pomiędzy biciem a tym, za co się je bije. Małe dzieci też nie należą do osobników zbyt inteligentnych i również mogą nie zrozumieć, o co właściwie z tym biciem chodzi i za co. Gdy mamy już starsze i mądrzejsze dziecko, wtedy trzeba po prostu wytłumaczyć, co konkretnie dziecko zrobiło źle i jeśli ktoś koniecznie chce, to może dla wzmocnienia efektu dziecko uderzyć. Osobiście nie polecam bicia dzieci.